Zachodniopomorskie

Echa referendalne – niezależność gryfickich mediów.

14 października 2013

Gryfice pojawiały się już się na łamach niniejszego bloga (dla pewności osoby spoza województwa zachodniopomorskiego informuję, że Gryfice to nie Gryfino – skądinąd też często goszczące na wolnoscmediow.org – wiem, że czasem dochodziło w tej materii do pomyłek wśród czytelników).  Ponad miesiąc temu odbyło się w tym mieście referendum o odwołanie burmistrza (zakończone fiaskiem), poprzedzone zażartą walką w mediach lokalnych.

12 października w internetowym wydaniu „Gazety Gryfickiej” ukazał się krytyczny tekst wobec „Naszego Głosu Wybrzeża” oraz portali „Rega24.pl” oraz „Superportal24.pl”, właśnie w kontekście referendum.

„Gazetki i portale, które rozpętały referendalną histerię, zamilkły”. Już pierwsze zdanie artykułu wskazuje, że autor nie pała sympatią do mediów aktywnie wspierających na swoich łamach akcję referendalną. Trzeba w tym miejscu wspomnieć o dużej dysproporcji między wspomnianymi portalami a „Gazetą Gryficką” w materii informowania swoich czytelników o referendum. Podczas gdy na łamach tej ostatniej o nadchodzącym głosowaniu nie wspominano prawie nic, to pozostałe, wymienione tu media gryfickie zdawały się właściwie żyć tylko tym wydarzeniem (a przynajmniej takie było moje subiektywne wrażenie). 

 Oto fragmenty artykułu p.t. Kazimierz nie dostanie Gryfic w swoje ręce:

„Tytuł  jest komentarzem internauty <<Andrzeja>>, który skomentował informację o wynikach referendum, podaną na portalu Nasz Głos z Wybrzeża. Charakterystyczny jest tytuł tej notatki: <<Referendum zakończone! Większość głosujących za odwołaniem burmistrza!>> 

W pierwszej chwili ktoś mógłby pomyśleć, że burmistrz został odwołany. Gdyby chciał sprawdzić i otworzyłby dwa inne portale, przeczytałby dwa identyczne tytuły: <<Blisko 90 % za odwołaniem Szczygła>>. No tak, wynika z nich, że burmistrz został odwołany. Jednak nie został, bo tytuły co prawda podają wynik głosowania, ale nie podają sprawy ważniejszej, najdalej idącej – referendum jest nieważne, bo była zbyt niska frekwencja, a to ona zdecydowała o ostatecznym rozstrzygnięciu, a nie liczba głosów za lub przeciw. 

To, co zadziwia, to zbieżność intencji w tytułach tych trzech portali, tak jakby pisała je jedna ręka, bo trudno stwierdzić, że głowa. Przypomina to trochę, a może nawet więcej, niż trochę, słynne esemesy rozsyłane przez biuro prasowe PO do posłów tej partii o tym, jak mają myśleć i mówić na dany temat. Potwierdza te domniemania identyczność artykułów na dwóch portalach: Rega24 i Superportal24. Na jednym i na drugim umieszczono takie same artykuły pod wspomnianym tytułem: <<Blisko 90 % za odwołaniem Szczygła>>.”

„Gazeta Gryficka” pisze również, że portal Rega24.pl został założony przez obecnego rzecznika prasowego starosty (będącego w  konflikcie z burmistrzem Gryfic). „Ponoć prowadzi go obecnie jego żona, ale nie sposób nie zauważyć jego udziału w umieszczaniu tam artykułów, które zapewne redaguje nudząc się w starostwie.” – czytamy.

Cytat: „Znaczenie ma to, że te trzy portale mówią jednym głosem, co jest kompromitacją osób prowadzących te media, a raczej przekaziory”  oraz: „Powyższe przykłady pokazują, jakie dno osiągnęły gryfickie media, rozmijając się z rzeczywistością i odczuciami ludzi.”  dobitnie potwierdzają, eufemistycznie rzecz biorąc, brak sympatii do rzeczonych portali redaktora naczelnego oraz wydawcy „Gazety Gryfickiej” –  autora artykułu. Trzeba także dodać, że ostatnie stwierdzenie jest bardzo wymowne.

W tekście z 3 lipca b.r., „Wojna w Gryficach a media lokalne” zamieściłem następujące podsumowanie: Nie jest tajemnicą, że w Gryficach toczy się ostry konflikt między burmistrzem a  częścią rady i starostwem powiatowym. Odbija się to na niezależności lokalnych mediów, podzielonych wzdłuż osi owego konfliktu. Mamy tutaj do czynienia z czarno-białą wersją rzeczywistości, a to, kto jest dobry, a kto zły, zależy od tego jaką gazetę lub portal otworzymy. Odbiorca zamiast obiektywności dostaje stronniczość, a zamiast rzetelności – solidną dawkę emocji. 

Niestety wydaje się ono cały czas aktualne.

***

Referendum o odwołanie „głównodowodzącego w mieście” odbywało się wczoraj nie tylko w Warszawie, ale również w Chojnie. Podobnie jak w przypadku stolicy, do uznania jego wyniku za wiążący, zabrakło odpowiedniej frekwencji wyborców.

 

Krzysztof Łuksza, 14.10.2013 r.

 

 

Tagi wpisu: